Skaza białkowa – czym jest i jak ją leczyć?

Skaza białkowa jest alergią, która dotyka coraz więcej dzieci. Rodzice nie powinni jednak wpadać w panikę. Zwykle nie wymaga ona przyjmowania leków. Aby się jej pozbyć, najczęściej wystarczy odpowiednia dieta oraz pielęgnacja ciała.

Czym jest skaza białkowa?

Skaza białkowa to najprościej mówiąc alergia pokarmowa na białka znajdujące się w mleku krowim i jego przetworach, a także białka znajdujące się w rybach, jajach i niektórych mięsach. Występuje ona najczęściej u niemowląt i małych dzieci. W zdecydowanej większości przypadków ujawnia się pomiędzy 2. tygodniem a 3. miesiącem życia dziecka.

Co ciekawe, z badań wynika, że alergia ta ma podłoże genetyczne  jeżeli rodzic jest alergikiem lub cierpiał na skazę w dzieciństwie, to prawdopodobieństwo, że dziecko również będzie ją miało, jest ogromne. Oczywiście nie jest to regułą – zachorować może nawet dziecko dwojga zdrowych rodziców. Faktem jest jednak, że skaza białkowa dotyka coraz więcej maluchów. Mają na to wpływ zmiany cywilizacyjne – zanieczyszczone środowisko i zwiększona ilość chemii, a jednocześnie przesadna sterylność życia. Wszystkie te elementy przyczyniają się do osłabienia organizmu i zwiększenia podatności na alergie.

Objawy skazy białkowej

Pierwsze objawy mają najczęściej postać wysypki – na policzkach i za uszami pojawiają się drobne czerwone krostki lub niewielkie szorstkie placki. Przy silnej reakcji alergicznej zmiany skórne pojawiają się również na szyi, tułowiu, rękach i nogach (zwłaszcza w zgięciach łokciowych i pod kolanami). Z czasem do tego dochodzi sucha i łuszcząca się skóra, która swędzi i pęka. Takie typowe zmiany wypryskowe zwane są przez lekarzy atopowym zapaleniem skóry. Jest to najczęstsza forma niemowlęcej skazy białkowej, jednak nie jedyna. Wśród objawów wymienić można też dolegliwości związane z układem pokarmowym – kolki, ulewanie, wymioty, zaparcia lub biegunki. Poza tym maluchy dotknięte skazą białkową więcej płaczą.

Leczenie

Gdy zauważymy u dziecka objawy skazy białkowej, wyeliminujmy z diety (na dłużej lub okresowo) pokarmy będące alergenami (dotyczy to też mam, które karmią piersią). Zazwyczaj są to: mleko krowie i jego przetwory, mleko pochodzące od innych zwierząt (kozie i owcze), jaja kurze (szczególnie białko jaja kurzego), niektóre mięsa (wołowina, cielęcina, wieprzowina). Pamiętajmy jednak, aby produkty te zastąpić innymi o równoważnych wartościach odżywczych. Najlepiej w takich sytuacjach skontaktować się z lekarzem – dzięki temu będziemy mieć pewność, że jedzenie, które podajemy dziecku nie będzie powodować niedoborów pokarmowych, ani nie osłabi matki karmiącej piersią. Poza tym lekarz stwierdzi, czy mamy do czynienia ze skazą białkową czy może nietolerancją laktozy. Ważne jest postawienie właściwej diagnozy, aby nie narażać dziecka na niepotrzebny stres związany z niewłaściwą dietą eliminacyjną.

Jeśli okaże się, że nasza pociecha rzeczywiście ma skazę białkową, zwróćmy szczególną uwagę na jej codzienną pielęgnację. Sięgajmy po kosmetyki do skóry atopowej lub maść cholesterolową. Podczas kąpieli przydatne będą z kolei emolienty (pomocne są też kąpiele w krochmalu). Poza tym ubierajmy dziecko w przewiewne ubrania, wyprane w proszku dla niemowląt i dwukrotnie wypłukane.

Na zakończenie warto wspomnieć, że na szczęście alergia pokarmowa rzadko dokucza przez całe życie – większość dzieci wyrasta ze skazy białkowej mając około trzy lata.

[Głosów:0    Średnia:0/5]